wtorek, 16 sierpnia 2016

9 Grzechów Przeklętego Dziecka


UWAGA W TYM WPISIE ZNAJDUJĄ SIĘ SPOILERY.


CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!


Niedawna premiera zarówno sztuki teatralnej Harry Potter i Przeklęte Dziecko (część 1 — 07.06.2016, część 2 — 30.07.2016), jak i książki (31.07.2016) o tym samym tytule spotkała się z różnymi reakcjami wśród fanów sagi. Dość podzielonymi w gwoli ścisłości.

Mimo iż sama jestem ogromną fanką Harry'ego Pottera muszę z ogromną dozą szczerości wyznać, iż wiadomość o premierze kolejnego „tomu” traktującego o świecie młodego czarodzieja niespecjalnie mnie ucieszyła. I wcale nie dlatego, że ósma część jest dramatem. Bo dramaty akurat czytać lubię.

Powodem tego były przede wszystkim spoilery zamieszczone na Tumblrze zaraz po premierze pierwszej części sztuki. Co prawda nie do końca wtedy jeszcze potwierdzone, gdyż w Internecie każdy może pisać co chce, nawet zmyślać, ale mimo to wystarczyło to, aby skutecznie zniechęcić mnie do chociażby kupna Przeklętego Dziecka, a o zachwycaniu się tą pseudoopowieścią już nie wspominając.

„Ale hola, hola! O co Ci chodzi? Co ci nie pasuje w nowym Harrym Potterze?” ktoś mógłby spytać. I tutaj właśnie wkraczają owe spoilery, które są największymi grzechami, wbijającymi nóż prosto w serce fandomu, na jakie J. K. Rowling kiedykolwiek pozwoliła.



9 grzechów Przeklętego Dziecka, których nigdy Jo nie wybaczę.


1. Albus Potter i Scorpius Malfoy ukradli nielegalny Zmieniacz Czasu i postanowili użyć go, by uratować Cedrica Diggory'ego.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że Jo zaczęła przeczyć sama sobie. Powiedziała bowiem kiedyś, iż Zmieniacz Czasu potrafi cofać w czasie jedynie o 5 godzin, co z kolei oznacza, że złamała prawa własnego świata tylko po to, by stworzyć Przeklęte Dziecko. Jakby tego było mało zalatuje to typowo fanfikowym motywem, zwykle objawiającym się pod postacią „czarnomagicznego przedmiotu”, najczęściej eliksiru, który w normalnych okolicznościach ma całkowicie normalne działanie, ale kiedy jest „czarnomagiczny” wtedy nagle okazuje się, że mężczyzna może zmienić płeć i urodzić innemu mężczyźnie dziecko.

2. Draco Malfoy przyszedł do domu Potterów i przyznał się przed Harrym Potterem do tego, że zawsze zazdrościł mu przyjaciół.

Nie wiem jak wy, ale ja wyczuwam tutaj wyjątkowo fanfikowego Dracona Malfoya, który zapomniał, że jest Draconem Malfoyem i że prawdziwy Draco Malfoy nigdy by się do czegoś takiego nie przyznał, nawet jeżeli naprawdę zazdrościłby Potterowi czegokolwiek. W samą zazdrość ewentualnie można by uwierzyć. Gdyby to był fanfik, to oczywiście, popieram, bo lubię Dracona w takim wydaniu, ale skoro jest to reklamowane, jako ósma część serii to raczej nie mogę się zgodzić na to, by uznać to za „potencjalne zachowanie kanonicznego Malfoya”.

3. Blizna Harry'ego znowu się odezwała w efekcie zsyłając na niego okropne koszmary i prorocze sny.

Przepraszam bardzo, ale czy nie zostało wyjaśnione, że Harry miał koszmary dlatego, że posiadał w sobie cząstkę Voldemorta? Ależ zostało. Co więcej, to nie blizna zwykle go bolała, ale właśnie miejsce za nią, gdzieś w umyśle Harry'ego, gdzie ulokował się niezamierzenie stworzony horkruks. Cała ta sytuacja nie ma sensu dlatego, że cząstka duszy Voldemorta została zabita w ostatnim tomie. Nie wolno podważać takich rzeczy.

4. Zmiana koloru skóry niektórych bohaterów.

Osobiście nie mam nic przeciwko „czarnej Hermionie”. Headcanon o „kolorowych bohaterach HP” jest bardzo ciekawy z punktu widzenia fanfiction, ale nie ma nic wspólnego z oryginalną książką. Z tego też powodu dlaczego nagle miałoby się okazać, że Hermiona jest czarna, skoro przez całą książkę kolor jest skóry był tak samo nieistotny jak zeszłoroczny śnieg? Czy ktoś może mi to wyjaśnić? Zmiana koloru skóry Hermiony oficjalnie nie jest jednak „grzechem” Przeklętego Dziecka, a raczej zwykłym niedopowiedzeniem. Informacja ta znalazła się w tym zestawieniu głównie ze względu na fakt, że nie wiedziałam, o co się rozchodzi z tą czarną Hermioną i dlaczego nagle ludzi w ogóle obchodzi kolor skóry Hermiony, który NIE ZOSTAŁ odnotowany na kartach książki. Z tego też powodu postanowiłam wykreślić to ze spisu grzechów, których nigdy JKR nie wybaczę, ponieważ kolor skóry bohaterów nie ma najmniejszego znaczenia. Hermiona mogłaby być nawet Chinką czy też rdzenną Amerykanką (czyli Amerykanką tą prawdziwą, a nie tymi ludźmi, co podbili Amerykę i wybili wszystkich jej mieszkańców z drobnymi wyjątkami, a którzy teraz śmią zwać siebie Amerykanami). Z tego też powodu Hermiona ma prawo być także Afroamerykanką a nawet Afrykanką. I tak jak już wskazała Wrażliwiątko w komentarzu (przy okazji wytykając mi błąd myślowy podyktowany moim zmieszaniem, za co bardzo jej dziękuję) kolor skóry  (nie tylko) Hermiony może być różnorodny ZWŁASZCZA w sztuce teatralnej, ponieważ teatr rządzi się innymi prawami niż powieść czy film (co kompletnie wyleciało mi z głowy). W teatrze bowiem aktorzy mogą się zmieniać, ponieważ każda sztuka teatralna jest reinterpretacją oryginału poczynioną przez dramaturga, który podjął się wystawienia jej na scenie, a więc podlega ona modyfikacjom podporządkowanym wizji autorskiej konkretnego dramatopisarza/dramaturga (często będących jedną i tą samą osobą).

4. Plotka o tym jakoby Scorpius był „przeklętym dzieckiem” Voldemorta.

To już jest niestety czysty fanserwis dla fanów, którzy lubią parring Voldemort x Astoria Greengrass. Taki smaczek, który nie ma kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością i jest typowym fanfikowym trickiem, stosowanym przez początkujących autorów opowiadań nawiązujących do świata HP. Krótko mówiąc jest to puszczenie oczka w stronę małego grona fanów, którzy z jakiegoś względu uważają, że Voldemort mógłby być zainteresowany spółkowaniem z Astorią. Jest to więc wierutna bzdura wciśnięta do sztuki dla dramy. Ponieważ nic tak nie porusza, jak bohater, za plecami którego szepcze cała szkoła, mrucząc jakim to on pomiotem nie jest.

5. Voldemort zapłodnił Bellatriks, która przed bitwą o Hogwart urodziła mu córkę.

To także jest czysty fanserwis dla wielbicieli „Voldemorta, który był zainteresowany Bellą fizycznie lub nawet mógł ją kochać”. Ich córka także nie jest niczym nowym z perspektywy fanfiction. Wielu ludzi wpadło na ten pomysł o wiele wcześniej niż ten, kto napisał tę sztukę i zazwyczaj byli to początkujący autorzy, których historie nie miały większego sensu. Tutaj też takiego sensu niestety nie ma. Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w jednym z wywiadów Jo powiedziała, że Bellatriks była bezpłodna. Ta informacja dotarła do mnie pocztą pantoflową i podobno znajdowała się kiedyś w Internecie w ciekawostkach na temat Belli. Teraz niestety już nic z tego nie zostało, a jedynymi wskazówkami, mogącymi potwierdzać tę teorię, są: drzewo rodowe Blacków, na którym wyraźnie widać, że Bellatriks nie urodziła Rudolfowi żadnych dzieci oraz to, co Bella powiedziała do Narcyzy, a mianowicie, że „gdyby sama miała synów z chęcią oddałaby ich na służbę Voldemortowi”. Z tego powodu niestety nie jest to argument w 100% potwierdzony, ale i tak niesamowicie istotny w związku z jej nagłą ciążą i narodzinami córki Toma Riddle'a. Samo to, iż istniała taka informacja wywraca całą sytuację do góry nogami i w pewien sposób zaprzecza możliwości zaistnienia dziecka. Z tego też powodu nigdy nie wybaczę Jo, że w ogóle zaakceptowała coś takiego.

6. Harry podarował swojemu synowi Jamesowi pelerynę niewidkę, a Albusowi Severusowi kocyk, w który Harry był zawinięty, kiedy Dumbledore podrzucił go pod drzwi Dursleyów.

To jest po prostu głupie, żeby nie rzec, że niedorzeczne. Nie dość, że to mało inteligentny chwyt, to jeszcze miał on na celu jedynie jeszcze bardziej skłócić ze sobą Harry'ego i Albusa, gdyż z  powodu różnic w charakterach obu bohaterów i prześladowaniu Albusa w szkole z powodu bycia „dzieckiem tego sławnego Harry'ego Pottera”, jednym z wiodących motywów Przeklętego Dziecka jest ich wzajemna niechęć.

Ok, rozumiem, że Albus mógł być zły na swojego ojca itd. bo był szykanowany, że jest Potterem w Slytherinie, ale tak po prawdzie nadal coś mi tutaj nie pasuje. No bo nawet jeżeli Tiara zmusiłaby Albusa do tego, by poszedł do Slytherinu, to z jakiej racji nagle cały Hogwart miałby się na niego z tego powodu uwziąć? Zwłaszcza biorąc pod uwagę wojnę, Severusa i całą tą sprawę z Peterem? Nikt jakoś nie nauczył dzieciaków, że Ślizgoni nie zawsze są źli i że tak naprawdę każdy może przejść na ciemną stronę? Nikt w Hogwarcie o to nie zadbał? Wszyscy rodzice równo nienawidzili Ślizgonów? Serio żaden z nich nie był odpowiedzialny?

No i Potter. Harry też był zwyczajnym uczniem. Nie był mistrzem zakuwania jak Hermiona. On tylko powiedział „Expeliarmus”, gdy był władcą Czarnej Różdżki i tyle. Koniec, finito. Voldemort zabity. Ale mi bohaterstwo. Nikt nie powinien od Albusa wymagać by pokonał nowego Czarnego Lorda, kurde. Ani żeby był super tylko dlatego, że jest Potterem.

No dobrze, nie powinni, ale to życie, to świat, mogli się uwziąć. To szkoła. Szkoły takie są. Ale co z Harrym? Naprawdę był aż tak nieodpowiedzialnym rodzicem, by nawet nie usłyszeć o tym, że w szkole się znęcają nad jego synem? A gdyby nawet usłyszał to co? Nie ma nic co mógłby zrobić? Tylko kłótnie i kłótnie?

Dobra, wyłożę kawę na ławę. Subiektywnie mi się ten motyw nie podoba. Nie mam żadnych argumentów do obalenia go pod względem konstrukcji. Uważam jedynie, że to nie powinno tak wyglądać. Harry ma od spraw rodzinnych Ginny, bo sam jest kaleką emocjonalnym i nie wie, jak to jest mieć ojca, ani tym bardziej, jak to jest być ojcem, więc Ginny powinna zadbać o Albusa i pogodzić go z Harrym. Ginny jest twarda, więc pewnie by ich obu pogoniła tak, jak tylko córka Molly Weasley potrafi.

7. Harry Potter jest okrutnym człowiekiem, który powiedział córce Voldemorta prosto w twarz, że nigdy nie pozna ona swojego ojca i zgnije w Azkabanie ze świadomością, że nigdy nie będzie miała na to szansy.

Od kiedy Harry Potter jest antagonistą serii o Harrym Potterze? Czy coś mi się pomieszało, czy to tylko Jo postanowiła zrobić nam głupi kawał? Nie mam pojęcia, ale moim zdaniem to chwyt poniżej pasa. Harry Potter taki nie był i nieważne co się wydarzyło w ciągu tych 19 lat nie powinien się taki stać. To całkowicie nie pasuje do jego charakteru. Jest strasznie papierowe i wymuszone. Nie mam nic więcej do dodania w tym temacie.

8. Harry Potter boi się gołębi.

Nie wiem, co takiego zrobiły mu gołębie, ale na pewno nie jest to gorsze od tego, co znoszą biedne pomniki i kamienne gargulce. A o ile wiem Harry Potter nie jest gargulcem, więc jedyny racjonalny powód, dla którego miałby bać się gołębi, muszę niestety wykluczyć na starcie.

9. Albus i Scorpius, którzy utknęli w przeszłości wysłali wiadomość do Harry'ego za pomocą kocyka.

Teraz już wiemy po co Jo był potrzebny koc, ale niestety logika nadal nie zawitała do świata Przeklętego Dziecka, bowiem wysyłanie wiadomości do przyszłości pocztą kocykową jest jeszcze bardziej absurdalne niż peristerophobia* Harry'ego Pottera. Niby technicznie możliwe ze względu na to, że przedmiot zniszczony w przeszłości zostanie też zniszczony w przyszłości, więc można na nim przesłać wiadomość, jeżeli się wie jak, ale z drugiej strony jest to niemożliwe, ponieważ nie można się cofnąć w czasie AŻ TAK daleko, używając Zmieniacza Czasu. Czy tylko ja widziałam filmik HISHE, w którym Severus musiał przekręcić gałkę w Zmieniaczu Czasu 262 000 razy, żeby się cofnąć 50 lat w przeszłość? To była oczywiście parodia, ale pokazała jak bardzo jest to niemożliwe.


Jak widać powyżej aż strach zaglądać do tej książki. Z tego też względu osobiście nie zamierzam tego robić, ponieważ już samo czytanie spoilerów z niej sprawiło, że nabawiłam się potężnej traumy. Chcąc czy nie musiałam się podzielić z Wami tym doświadczeniem, gdyż niestety jestem miłą osobą i nikomu, nawet najgorszemu wrogowi, nigdy nie życzyłabym przekopywania się przez tę pseudoopowieść. Nikt bowiem nie zasługuje na taką karę. A już zwłaszcza fandom HP, z którego, jak na mój gust, autorzy sztuki nabijają się w tym dramacie, wykorzystując w tym celu kopiowanie wszelkich możliwych motywów, jakie twórcy fanfiction wykreowali na przestrzeni ostatnich dwudziestu pięciu lat. Niektóre z nich brzmią głupio i właśnie dlatego, że są tak niedorzeczne powinny pozostać w sferze fanfiction, a nie trafiać do powieści, która ma niejako kontynuować całą serię. Również z tego powodu nie należy uznawać tego dramatu za kontynuację i Ci, którzy ją de facto przeczytali na szczęście wcale nie próbują tego robić, z czego niezmiernie się cieszę, ponieważ pokazuje to, że niezależnie od tego, czy nam się Przeklęte Dziecko podobało, nie podobało, czy też w ogóle go nie czytaliśmy, zawsze będziemy w stanie skrytykować coś, co w naszym mniemaniu zasługuje na krytykę.

To, że Jo w ogóle zaakceptowała tę sztukę jako kontynuację serii o Harrym Potterze jest po prostu ciosem poniżej pasa, tzw. „gwałtem na kanonie” i w efekcie profanacją świata, który wszyscy kochamy. Tak się po prostu nie godzi.

~***~

*Peristerophobia - paniczny lęk przed gołębiami.

Wpis ten zawiera kilkanaście luźnych spostrzeżeń oraz moje osobiste zdanie na temat fabuły i części składowych Przeklętego Dziecka. Nie jest to więc fachowa opinia wychodząca spod pióra osoby, która zjadła na Harrym Potterze zęby (ani nic podobnego) i dlatego też nie należy traktować tego zbyt poważnie.

EDIT: 30.08.2016
EDIT: 22.11.2017 (Zajęło mi to tak długo, bo dopiero teraz na studiach załapałam się na zajęcia z teatru, które przypomniały mi, że teatr to nie film).

5 komentarzy:

  1. Jeżeli w serii kolor skóry Hermiony był nieistotny, dlaczego w sztuce nie jest nieistotny? Nie rozumiem za bardzo. Poza tym, gwoli próby wyjaśnienia zmiany koloru skóry, to jest sztuka teatralna. W takich, jeżeli tyczy się wyboru aktorów, dzieją się różne rzeczy. Kiedy ostatnio byłam w teatrze, narrator (grany przez aktora w podeszłym wieku) wracał we wspomnieniu do lat swojej młodości), a jego nastoletnią wersję zagrał inny aktor, tym razem około czterdziestoletni. Sposobem odróżnienia postaci nastoletniej od postaci dwudziestoparoletniej była garderoba - nastolatek nosił szorty na szelkach, dorosły już był ubrany w odpowiedniej długości spodnie ;'). Jakkolwiek na to nie spojrzeć, być może podczas doboru obsady po prostu uznano, że ta aktorka jest najlepsza - i nie liczył się jej kolor skóry. I właśnie tak, moim zdaniem, powinno być - dobór obsady powinien opierać się na wyborze najlepszego, a nie na zasadzie "już obsadziliśmy czarnego aktora jako side-kicka, więc nie ma więcej miejsca dla PoC".

    Chyba siedzimy w różnych blogosferach :'D. NIGDY przenigdy nie natknęłam się na fanfik o pairingu Voldzio x Astoria. Nigdy. Mogłabyś mi wytłumaczyć, na czym polega ten akurat schemat?

    Eeee... Dobra. Kocyk, fobia przed gołębiami - co? Spoko. Ale Harry Potter wykrzykujący (?) dzieciakowi w twarz, że nigdy nie spotka swojego ojca? Hm... Ktoś tutaj brał jakiś mocny towar, serio. W ogóle wątek, w którym jednemu synowi daje się PRZEDMIOT MAGICZNY, który może umożliwić tak wiele rzeczy, legalnych jak i nielegalnych, a drugiemu daje się KOCYK, który nie robi nic i ma wartość jedynie sentymentalną, niestety tylko dla Harry'ego, nie dla drugiego syna... No, parenting done right xD. Ja nie mogę :'D. Toż to jakiś absurd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że takie krótkie odpowiedzi, ale odpisywałam w nocy z telefonu, przez co moim priorytetem było pokonanie autokorekty i pisanie po polsku xD

      Usuń
    2. Autokorekta to moja zmora do tego stopnia, że wszystkie literówki, które popełniam nagminnie, uznaje już za poprawną wersję danych słów, z powodu czego jak raz napiszę autentycznie poprawnie, to zamienia na wersję z literówkami :'). I jak tu nie zabić.
      Rozumiem, łatwo było popaść w tę, jakby to ująć, pułapkę myślową. Szczególnie przy tak przytłaczającym poparciu oburzenia z ust naprawdę wielu ludzi :'P. Po dziś zaskakuje mnie, że jak wejdę na artykuł o HP i Przeklętym Dziecku, 3/4 komentarzy to "wtf why is Hermione black???"
      Co prawda nie czytałam i tekstu nie znam, ale plotka zwykle jest głupia - nieważne, jak bardzo nieracjonalna i wręcz idiotyczna, ludzie często sobie ją powtarzają, bo soczysta. I mówię tu o dorosłych ludziach, a co dopiero dzieciaki w Hogwarcie ;'). Niemniej, nie bronię, tak stwierdzam, że jakiś argument w tym wszystkim może być.

      Usuń
  2. Spokojnie. Sama się zorientowałam jakiś czas temu że ta logika nie ma sensu, ale zostawiłam na wszelki wypadek, bo nie mam 100% pewności czy w tekście dramatu nie ma wzmianki o kolorze jej skóry. Za bardzo boję się to kupić żeby sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Tom/Astoria może trochę przesadziłam, bo to nie jest zbyt popularny parring, ale istnieje. http://colubrina.tumblr.com/post/146203926566/ibuzooart-astoria-greengrass-and-tom-riddle-for

    A co do kocyka... Prawda, że absurd? Prawie tak samo głupi jak ta plota o Scorpiusie. Ta, bo się Riddle'owi chciało jakąś siksę zapładniać. Nie mówiąc już o tym, że musiałby to zrobić kilka lat po swojej śmierci.

    OdpowiedzUsuń